Nie wpychaj do buźki za dużo żarcia, bo się udławisz

Tak można podsumować ostatnie działania GOG.com. Całą akcję marketingową realizowaną w ciągu kilku ostatnich dni można określić jako porutę całkowitą. GOG.com zaprezentował zresztą styl CDP, czyli głupie, olewające klientów działania próbował ratować jeszcze głupszym PR’em.
Ale o co chodzi?
GOG.com zamknął się bez jakiegokolwiek ostrzeżenia odcinając klientom/userom dostęp do gier, które kupili. To taki nowy sposób traktowania użytkowników, postępowy. Po wprowadzeniu zamętu i wkurwieniu (używam określenia adekwatnego dla komentarzy w Sieci) klientów, szefostwo GOG.com postanowiło rzucić im ochłap w postaci marnego filmiku z kilkoma hasełkami. Żadnych wyjaśnień, żadnych informacji, żadnych przeprosin, nic. Następnie pojawiły się kretyńskie filmiki z kiepskimi aktorami przebranymi w habity, którzy nieszczerze przepraszali userów za zamknięcie serwisu i tłumaczyli, że… musieli tak zrobić (to miało być dowcipne… ale nie było ani trochę; było za to żałosne; za takie poczucie humoru powinno się kopać tyłki).
Zamknęli serwis bez ostrzeżenia i wyjaśnień, potem rzucali jakieś enigmatyczne informacje i na koniec uraczyli nas (bo ja też należę do użytkowników GOG.com) filmikiem z wyjaśnieniem, że chodziło o wyjście z fazy BETA!
Jako niezwykły, porażający wręcz, super towar pokazali marchewkę w postaci… BG I z dodatkiem za 9,99$. To miałby być magnes przyciągający nowych userów i rekompensata dla tych klientów, których już wpienili.
Okazuje się, że i w USA i w Polsce Baldur’s Gate I z dodatkiem można kupić taniej albo w podobnej cenie, ale do tego dostanie się w USA drugą część sagi, a w Polsce trzy dodatkowe, kultowe gry.
Promocja zajebista, bez dwóch zdań.
No, ale akcje marketingowe nie maja być podobno ładne i normalne, tylko skuteczne. Trzeba powiedzieć, że skutki są, ale bynajmniej nie takie, o jakie zapewne szefom GOG.com chodziło.
O 14:05 czasu polskiego wszedłem na GOG.com i zobaczyłem kosmetyczne poprawki (ot kilka przemeblowań niewiele wnoszących do serwisu). Postanowiłem się zalogować i ściągnąć swoje gry zanim stabilna, przewidywalna, godna zaufania firma nie odwali znowu jakiegoś idiotycznego numeru. Zdaje się, że podobnie chcieli zrobić inni użytkownicy, bo po czwartym kliknięciu w zakładkę logowania wyskoczyło okno, w którym należy wpisać hasło, ale już zalogować się nie udało. Po pół minutowej pauzie, w czasie której nic się nie działo… wywaliło mnie z serwisu z informacją, że serwery sa przeciążone.
Po godzinie spróbowałem ponownie. Skutek ten sam, ale wywaliło mnie już bez żadnych informacji.

Według mnie, takie postępowanie firmy wobec klientów świadczy nie tylko o pysze ludzi z GOG.com, ale powoduje stratę zaufania userów do firmy. Może się mylę, ale sądząc po komentarzach w Sieci, GOG.com wkurzył masę ludzi i jedna stara gierka plus kosmetyka nie zniwelują w żaden sposób złego wrażenia jakie firma zrobiła przede wszystkim w USA.

Znowu o DRM, ale…

Tym razem dobre wieści… dla Brazylijczyków. Wprawdzie na mundialu im nie poszło, ale odbijają to sobie liberalizacją prawa w kwestii DRM:

http://www.dobreprogramy.pl/W-Brazylii-uzytkownik-moze-zlamac-DRM,Aktualnosc,19265.html

Tylko pozazdrościć rozsądnych polityków. U nas cieniutko, a na Zachodzie jeszcze gorzej.

Previous Older Entries

KIBICUJĘ:


Jak sobie klikniesz w ten guzik, to będziesz mógł się zapisać (podając e-mail) do mojego blogowego newslettera, czy czegoś w tym stylu. Nie wiem o co chodzi dokładnie, bo nigdy z tego nie korzystałem...

Dołącz do 7 obserwujących.