“Walki z piractwem” ciąg dalszy


Dzisiaj dostanie się nie steamowi, a firmie Ubisoft.
Na początek recenzje gry Silent Hunter V: Bitwa o Atlantyk:

http://gry.gery.pl/pc/silent_hunter_5_bitwa_o_atlantyk/recenzja.html

http://www.gram.pl/art_9wfeGO7_Silent_Hunter_5_Bitwa_o_Atlantyk_recenzja.html

http://gry.wp.pl/gry/silent-hunter-5-bitwa-o-atlantyk,14538,recenzje_redakcyjne,1.html

W skrócie – minusy tej gry:

“- Fatalny stan techniczny
- Nie do końca udane modyfikacje w zakresie modelu gry i interfejsu
- Wpadki merytoryczne
- Wciąż zbyt niski poziom optymalizacji
- Zbyt długie czasy doładowań” [za gry.gery.pl]

Gra dostała oceny zupełnie, po tym co można przeczytać w recenzjach, oderwane od rzeczywistości, czyli na poziomie 70-75%, a więc uznano ją za… dobrą! Przepraszam, ja chyba śnię… Fatalna optymalizacja, zły stan techniczny (czytaj: masa błędów), niezgodność z realiami historycznymi (czytaj: element, który dyskwalifikuje grę jako symulator U-Boota), a gra dostaje ocenę DOBRY! Kogoś ostro pogięło.

Równocześnie, kretyni z Ubisoftu (bo rzeczy trzeba nazywać po imieniu) wprowadzili nowatorski (czytaj: postępowy… czyli idiotyczny) system zapobiegania piractwu. Na czym on polega? Ano na tym, że ani w Silent Hunter V (ani w wyprodukowany przez Ubi Assassin’s Creed 2) nie pogramy bez dostępu do Internetu. I nie chodzi o aktywację, czy kontrolowaną instalację, jak to miało miejsce ze steamem (i co uważałem za szczyt głupoty… no, ale to były jedynie Rysy). Ubi zdobył Mount Everest kretynizmu i wydaje gry, w które nawet w opcji single player (czyli jednoosobowej) musisz grać via Sieć! Na przykład zapisane stany gry zapisują się na serwerach Ubisoftu…

W kwietniowym CD Action przeczytałem taki tekst:

“To zabezpieczenie stworzyli goście, którzy kochają gry na PC. Grają w nie, są waszymi przyjaciółmi – przedstawiciel Ubisoftu” [za CD Action 4/2010, s.12]

Jako człowiek interesujący się od lat propagandą wiem, że jeśli ni z tego, ni z owego ktoś zaczyna wołać, że jest przyjacielem i zrobi otoczeniu dobrze, to można zareagować na to w jeden rozsądny sposób: nie uwierzyć mu… a potem dokładnie sprawdzić o co biega. No więc wziąłem się do wertowania czasopisma…

W przypadku Ubisoftu biega o robienie z klientów frajerów pod hasłem “walki z piractwem”. Grę kosztującą około 100zł, w którą, jeśli wierzyć recenzjom, grać może wyłącznie masochista, Ubi zabezpiecza systemem antypirackim stworzonym przez gości, którzy kochają gry na PC i grają w nie i którzy są przyjaciółmi klientów. O ile AC 2 zbiera dość wysokie oceny (gdyż wcześniej wyszedł na X-pudło i PS3), choć grą przełomową się nie okazał, o tyle SH V został przez recenzentów po prostu wybatożony… i, czego kompletnie nie rozumiem, dostał końcowe oceny na poziomie 7/10, choć należało się najwyżej 4/10).

Ci goście co to grają i są przyjaciółmi, zapewne grają w salonowca w wolnych chwilach między wymyślaniem rzeczy, które mają wk..wić prawdziwych graczy.

Te słowa przedstawiciela Ubi to, poza ostatnimi pomysłami rodzimych posłów, największy bullshit o jakim słyszałem.

Czekałem na piecykową wersję AC 2 (jedynkę przeszedłem czerpiąc z niej wiele frajdy), a ostatnio myślałem o sprawieniu sobie właśnie któregoś z symulatorów U-Boota. Dzisiaj wiem na 100%, że nie kupię ani AC 2, ani SH V, ani jakiejkolwiek gry wydanej przez Ubisoft, a zawierającej to shitowe zabezpieczenie antypirackie. Najpewniej kupię za 15-20zł Silent Hunter III, który z całej serii był najlepszy i nie zawierał jakichś popieprzonych zabezpieczeń. O ile w ogóle będę chciał kupić jakikolwiek produkt Ubisoftu…

Jeśli jacyś goście, którzy kochają gry zajmują się walką z piractwem, zamiast robieniem porządnych, dopracowanych i bardzo grywalnych (inaczej: miodnych) gier, to będziemy mieli na rynku coraz więcej badziewia, które nawet recenzenci (chcąc zachować jakąkolwiek wiarygodność) będą musieli  zjechać równo z glebą.

A do recenzentów (niektórych): wybijcie sobie wreszcie z głów, że grafika i tego typu fajerwerki to jakieś wyjątkowe zalety gier (wpieniły mnie np. minusy za grafikę w… Dragon Age)! Jeśli piszecie, że strategia ma słabe AI, symulator U-Boota nie jest zgodny z realiami historycznymi, że gra jest pełna bugów, że zabezpieczenia są poronione, to przestańcie podlizywać się producentom i wydawcom i nie wystawiajcie po takiej recenzji ocen 7-9/10, w plusach wpisując: ciekawy pomysł, fajna atmosfera albo piękna graficznie! Co mnie obchodzi pomysł, co mnie obchodzi grafika, a już na pewno wisi mi atmosfera, kiedy komputerowy przeciwnik to idiota nie stanowiący żadnego wyzwania (albo kanciarz), instalacja powoduje, że siwieję, a optymalizację robili… na Atari 65XE. Wstydzicie lub boicie się dać 3/10? To zajmijcie się uprawianiem karczochów, a nie recenzowaniem gier. Wy też ponosicie odpowiedzialność za to, że znani producenci przestają się liczyć z klientami, gdyż wiele osób patrzy tylko na ocenę i nie zadaje sobie trudu czytania całych recenzji. Powiecie: ich wina, mogli przeczytać. Tyle, że ocenę oderwaną od rzeczywistości wystawiliście wy sami.

A “walka z piractwem” staje się zarazą porównywalną z “walką z globalnym ociepleniem” oraz niedawną “walką z pandemią j grypy”. Co za cholera…!?

Yarrsung

___________________________________________________________________

P.S. Czyżby na Zachodzie mieli jednak inne wymagania? Recenzja SH V w serwisie eurogamer:

http://www.eurogamer.net/articles/silent-hunter-5-review?page=3

Zakończenie recenzji brzmi:

“Now, this works the other way- if Ubisoft’s authentication servers are down, you can’t play your game. Staggeringly for a company introducing something like this, this Sunday and Monday Ubisoft’s servers were in fact brought down, and myself and many others were left with a game we couldn’t play. There’s no way of knowing whether this was just the growing pains of a new service, but it’s worth remembering all the same, especially so when a patched Silent Hunter 4 can be found cheaper and is, for now, the better game.”

Ocena: 5/10!

_____________________________________________________________________

P.S. 2 Właśnie znalazłem recenzję Napoleon Total War (pisałem o niej we wcześniejszym wpisie na temat gier):

http://pc.gamespy.com/pc/napoleon-total-war/1075020p1.html

Oto fragment:

“Maybe we should resign ourselves to strategy games being made the same way. It’s certainly better than waiting for Creative Assembly to design or patch the broken out of its games;”

Jeden z komentarzy pod recenzją brzmi:

“AMEN
Finally someone has acknowledged the huge PINK elephant in the middle of the room – that is a strategy and tactics game with no strategy or tactics.” [Yunvillus]

Gra dostała ocenę 4/10! (Kwietniowe CD Action walnęło… uwaga… 9/10!)

8 komentarzy (+add yours?)

  1. vaksinar
    kwi 04, 2010 @ 12:47:32

    1. Myślę, że ocena została wystawiona taka a nie inna ze względu na to że gra jest po prostu dobra, mimo całych trudności. Jedyne co dziwi to to, że ma być to symulator łodzi a nie jest zgodny z prawdą. Może błędy nie przeszkadzają w zabawie? Trudno mi ocenić. Krótko mówiąc jeśli do gry podejście pierwszy lepszy gracz będzie się dobrze grało. Innego wytłumaczenia nie widzę.
    2. Co do samych recenzentów. Ostatnimi czasy dużą, zbyt dużą wagę przywiązuje się do grafiki. Masz przykład z Dragonem. Rozumiem, że idziemy do przodu, coraz to lepiej ma być, ale nie to się nade wszystko liczy. Powinni o tym pamiętać recenzenci, bo należą do “starszych” graczy.
    Czytając recenzję, wydaje mi się często że mam inne wymagania niż recenzent co do grafiki. No, ale jego prawo.

    Odpowiedz

  2. yarrsung
    kwi 04, 2010 @ 21:00:30

    Ad.1 Przeczytałeś którąś z tych recenzji, albo chociaż “minusy” pod recenzjami. Przecież zbugowana i źle zoptymalizowana gra nie może sprawiać frajdy! Chyba, że masochiście.
    Przykład: LOKI. Ogłaszana następczynią Diablo gra okazała się tak zbugowana, że praktycznie niegrywalna. Oczywiście zaczęto ją łatać, ale co z tego, skoro gra i tak dalej się tnie, a zapisanej postaci może zniknąć cały ekwipunek, albo może zniknąć sama postać (jak jednemu graczowi, który prawie płakał, kiedy zniknęła mu postać na sto którymś poziomie).
    Jeśli zła optymalizacja, masa błędów, kiepski interfejs, oraz błędy merytoryczne sprawiają, że ocena wynosi 7, to przepraszam bardzo, ale jaka gra może dostać 5? Taka, której nie da się zainstalować? Nie wspomnę już o niższych ocenach, jak 2 lub 3.
    Ad.2 Właśnie o tym pisałem. Jak gra jest spieprzona pod względem technicznym i ogólnie niedorobiona, to recenzent wyciąga z kapelusza ”perfekcyjny wygląd”, ”znakomitą grafikę”, ”świetnie oddane modele”, etc. Co kuźwa z tego, że modele są świetnie oddane, skoro nie da się nimi grać?
    Ten nacisk na grafikę jest zupełnie sztuczny. Recenzenci chyba biorą kasę za takie wstawki, bo to napędza z kolei rynek kart graficznych. Albo to jest już pokolenie, które zachwyca się wyłącznie wyglądem, a resztę pal licho… Nawet, jeśli bezstresowo mogą się zapoznać wyłącznie z intro gry ;P

    Odpowiedz

    • vaksinar
      kwi 04, 2010 @ 21:30:50

      Co do punktu 2 to jeszcze zapomniałem wcześniej napisać, że kwestia “podlizywania się” recenzentów była wielokrotnie poruszana w listach do CDA. To trochę naciągana teoria jak dla mnie. Choć dziwi mnie, że każdy teraz aż tak patrzy na grafikę.

      Odpowiedz

      • yarrsung
        kwi 04, 2010 @ 22:13:48

        Naciągana, bo napisali tak sami zainteresowani? Może i kasy nie biorą za peany na temat crapów, ale o profesjonalizmie to i tak nie świadczy ;P
        Ciekawe, że np. NTW dostał w CDA ocenę 9/10. W drugim postscriptum masz recenzję z gamespy. Można porównać fachowość recenzji gry strategicznej. CDA ocenia ostatnio gry przez pryzmat grafiki. Skoro tak, to nie ma się co dziwić, że Dragon Age dostał 8/10, a NTW 9/10.

        Gothic 3 dostał z kolei na gry.onet:
        http://gry.onet.pl/1305,1305,,recenzja.html
        ocenę 9,5/10!
        Na gamespy 3/10 z takim oto zakończeniem recenzji:
        “As it stands now, my nightmarish trip through the world of Gothic 3 made me want to send my disc on a one-way trip into an incinerator. Here’s hoping Gothic 4 turns out better, because this one’s a complete miss.”

        Kto jest profesjonalistą chyba nie ulega wątpliwości.
        Od dzisiaj zaczynam czytać recenzje wyłącznie w prasie zagranicznej…

  3. vaksinar
    kwi 05, 2010 @ 09:40:57

    Porównanie z prasą zagraniczną daje do myślenia.

    Odpowiedz

  4. Matteos
    kwi 06, 2010 @ 18:49:00

    A to ktoś jeszcze zwraca uwagę, jakie oceny są w naszej prasie/ dużych serwisach? Ja już dawno spasowałem. Ostatnie CDA kupiłem dla Drakensang i nadal leży nieodpakowane, bo jakoś mnie nie interesuje, co jest w środku. A za samą grę się kiedyś tam zabiorę. Co do UBI to zarzucę taki link:
    http://www.industrygamers.com/news/interview-redefining-splinter-cell/1/

    Jest tam taki pocieszny fragment:
    We need to stop making games that are super hardcore. But we’re afraid because we don’t want to lose the hardcore people! At the same time, it’s a challenge because the journalists – the people that rank us – are usually hardcore.

    Hehe, same hardkory z tych dziennikarzy. Tylko kto widział ostatnio “super hardcore game”?

    Odpowiedz

  5. wilkv
    kwi 07, 2010 @ 08:51:25

    Przyznam szczerze, że sam miałem już trochę użerania się z niedziałającymi serwerami Ubisoftu. Jednak nie w SHIV, ani nie w ACII, a w Settlersach VII. Co jak co, ale do grania w kampanię mogli sobie chociaż to odpuścić. Uruchomienie gry wymagało przekonfigurowania całkowitego routera, aby przepuszczał wybrane pakiety. Jak się to już udało, to musiałem znowu czekać parę godzin aż wstaną serwery. A jakby nie patrzeć. Settlersi nie cieszą się obecnie takim wzięciem, jak AC.

    Komunikaty o błędach też maja wybitnie lakoniczne:
    ‘Wystąpił błąd z połączeniem!’
    Nawet nie ma opcji ‘Spróbuj ponownie’ ani ‘Pomoc techniczna’. Jest jedynie ‘OK’, co powoduje wyjście z gry. I ponowne ładowanie UbiLoadera, łączenie się z kontem, synchronizacja zapisów gry (którą na szczęście można wyłączyć), odpalanie, sprawdzanie połączenia, obejrzenie filmików których nie można przyspieszyć i w końcu… ‘Wystąpił błąd z serwerem’.

    Przez te wszystkie błędy i walki z serwerem, ojciec mój, fan Settlersów od kiedy tylko wyszły, posiadający każdą część, każdą ukończoną najmniej 3 razy, już po pierwszych 10 minutach zraził się do części VII, pomimo tego, że rozgrywka spodobała mu się generalnie.

    Pozostaje mieć tylko nadzieję, że szybko zrezygnują z tego zabezpieczenia. Ono jedynie utrudnia życie ludziom, którzy zapłacili za produkt.

    Odpowiedz

  6. nwn9
    sie 31, 2010 @ 14:11:27

    Cholerni antypiraci. Ja sobie, osobiście, nic nie robię z zabezpieczeń DRM, bo grupy piratów łatwo je łamią. I są w stanie pokonać każde, nawet to przy ACII i jeszcze jakiejś innej grze UbiSoftu. Prawda jest taka, że najlepszy sposób na walkę z piractwem to super-dopracowane gry, duże pudełka, masa dodatków, ilustrowane artbooki, instrukcje i poradniki na papierze kredowym. A nie pieprzone zabezpieczenia DRM, które piraci złamią w tydzień albo dwa, a całość wrzucą na The Pirate Bay.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

KIBICUJĘ:


Jak sobie klikniesz w ten guzik, to będziesz mógł się zapisać (podając e-mail) do mojego blogowego newslettera, czy czegoś w tym stylu. Nie wiem o co chodzi dokładnie, bo nigdy z tego nie korzystałem...

Join 7 other followers

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.