Para totalnie w gwizdek i refl(u)ksje na temat
27 lut 2010 2 komentarzy
Od razu zaznaczam, że nie napiszę dzisiaj o fizyce, co może wynikać z tytułu, ani o gotowaniu wody na herbatę czy kawę. Będzie o nowym produkcie firm CA i SEGA. Chodzi oczywiście o kolejną grę z cyklu Total War, serii, której przedostatnia część mocno podkopała zaufanie fanów do CA, a to za sprawą niedorobienia gry, popsujek (zamiast poprawek) i uzależnienia instalacji i aktywacji od platformy steam.
Dygresja: nabyłem ETW w dniu premiery i po ośmiu godzinach udało mi się ją zainstalować. Pobiłem tego dnia swoisty rekord – wypowiedziałem i pomyślałem największą ilość bluzgów w życiu. Kiedy zainstalowałem w końcu grę i trochę pograłem stwierdziłem, że nigdy więcej nie kupię premierowej edycji gry. I od roku udaje mi się tego trzymać.
Wczoraj miała miejsce premiera gry Napoleon Total War. Od początku mówiłem, że ta gra to robienie klientów w balona i wyciąganie od nich dodatkowej kasy, bo ten tytuł mógłby być po prostu pakietem do Empire dodatek+porządny patch. SEGA wypuściła to jako osobną grę, a w Polsce wydał ją CD Projekt, który ostatnio raczej cienko przędzie. Wydawałoby się, że kolejny tytuł tak zasłużonej serii, w dodatku nazwany imieniem wielkiego cesarza, będzie mocną pozycją w gatunku strategii, a CA pokaże, że Empire to był po prostu wypadek przy pracy. Niestety, sprawdziło się to, co podejrzewałem po ogłoszeniu prac nad NTW. Ale żeby nie przedstawiać się jako jakiś genialny jasnowidz – to samo podejrzewała cała rzesza osób mających do czynienia z ETW. Już od rano fora zaczęły zalewać posty o niemożności zainstalowania gry, problemów z instalacją, problemów ze steamem, etc., etc. Czytając to pomyślałem, że wygląda to jak deja vu, dokładnie ten sam rodzaj postów można było przeczytać przy okazji premiery ETW. Ten sam rodzaj frustracji i świadomości bycia zrobionym w konia. Na jakim my świecie żyjemy? Tyle producenci, twórcy i wydawcy mówią złego o piratach, ale właśnie pchają ludzi takimi zagrywkami w ich ramiona. Klient od samego początku jest traktowany jak potencjalny złodziej. W NTW proces instalacji jest podporządkowany steamowi. Nie dość, że trudno się masie użytkowników połapać o co chodzi z tym całym steamem, to żeby w ogóle móc grać w grę, trzeba na komputerze zainstalować zewnętrzny program, którego znakomita większość graczy po prostu nie che. Bo kupują konkretną grę, a nie pakiet dodatkowych, zbędnych i utrudniających życie programów (pomijam kwestię tego, że bez dostępu do Internetu w grę nie da się grać). Steam instaluje się domyślnie na dysku systemowym i kiedy próbujemy zainstalować grę, kreator instalacji w ogóle nas nie pyta o miejsce docelowe. Wielu graczy tego nie wie, a steam instaluje sobie grę tam, gdzie został on sam zainstalowany. Jak ktoś nie ma dwudziestu paru gigabajtów miejsca na partycji, na której zainstalował steam, to może zapomnieć o udanej instalacji gry. Ot, taka drobnostka – taki dodatek umilający życie ludziom, którzy miesiącami czekali na grę i wydali na nią od 80 do 140zł. Jak już uda się zrobić miejsce na partycji i dojść o co chodzi z tym co opisałem wyżej, to próbujemy instalacji. Problem w tym, że często-gęsto otrzymujemy informację, że steam nie może się teraz zająć naszym problemem. Uwaga – instalacja zakupionej za spore pieniądze gry, to nasz… problem. Oczywiście głównie wtedy jest to problem, kiedy jakiś palant wymyśli, że grę można zainstalować wyłącznie mając dostęp do Internetu (choć to nie MMO) i instalując steam. Jaki jest efekt takich durnych rozwiązań? Ano taki, że ludzie w XXI wieku wymieniają się solucjami dotyczącymi instalacji gry! Nie tym jak rozwiązać jakieś zadanie taktyczne czy planami strategicznymi, nie wspaniałymi wrażeniami z rozgrywki. Nie. Głównym problemem jest w ogóle zainstalowanie gry. Wyraźnie zaznaczam – piraci nie mają w ogóle jakiegokolwiek problemu z tymi kretynizmami i grają sobie swobodnie rżąc ze śmiechu z naiwniaków, którzy wypełniają cwaniakom kieszenie własnym szmalem.
Irytujące problemy z instalacją i aktywacją, ściąganiem poprawek (albo popsujek) , etc. są jednak tylko pierwszym etapem tej przyjemności. Przeczytałem w jednym z serwisów (pominę go milczeniem z sentymentu), że gra jest świetna i piękna. Dostała ocenę 5/6… Czyli, jako strategia, musi być naprawdę super, pomyślałem, i to pomimo tej zakichanej instalacji via steam. Przeczytałem tedy minusy tej produkcji i przetarłem oczy ze zdumienia. Stoi tam napisane: słabe SI taktyczne. Czegoś chyba nie zrozumiałem… Gra strategiczna, w której bitwy (w zasadzie główny element tej serii, za to gracze na całym świecie pokochali TW) rozgrywa się w czasie rzeczywistym posiada słabe SI taktyczne i dostaje 5/6? To może jest przygodówka albo jakiś rodzaj interaktywnego filmu? Bo jeśli gra dostaje tak wysoką ocenę dlatego, że jest lepsza od ETW i daje możliwość grania w trybie multi, to ja wysiadam. Aha, jest ładna… Nietrudno zrobić grę lepszą od ETW… zwłaszcza jeśli robi ją ten sam zespół ludzi. Za tamten blamaż, który w zasadzie można by nazwać wyłudzeniem, NTW powinno zostać wydane za jakieś 40-50zł jako dodatek, podziękowanie za niewysadzenie budynku CA i SEGI po ETW i przeprosiny. Ale nie, cenę walnięto standardową: 99,90zł (EK 139,90zł).
Jedynym pozytywem jaki w tej odsłonie jest (uwaga: nowość) to możliwość grania z kimś via Sieć w trybie kampanii. Rzecz w tym, że obiecywano to już dawano, dawno temu – po wydaniu lub przed wydaniem (pamięć zawodzi) MTW2.
Znalazłem już sporo opinii ludzi, którzy odpuścili kupowanie gier w edycjach premierowych. Po takich tytułach jak ETW, NTW czy – jakiś czas temu wspominany: Mount & Blade: Ogniem i Mieczem – ta liczba raczej nie zmaleje. Albo inaczej – ludzie przestaną kupować gry produkowane i wydawane przez konkretne, kompromitujące się firmy. I dobrze. Ja nie będę za nimi tęsknił, bo najlepsze tytuły mam w swojej kolekcji. Przykrym zbiegiem okoliczności wszystkie wspomniane gry wydał… CD Projekt. Miały być wielkie hity, a wyszły niestety kity. Dlaczego tak zasłużony wydawca zgadza się na coś podobnego, na sygnowanie swoim logo i reklamowanie niedopracowanego badziewia? Trudno powiedzieć jednoznacznie (czyli raczej na pewno chodzi o pieniądze…). Nie bez znaczenia jest fakt, że takie firmy jak Bio Ware czy Blizzard zaczęły wydawać gry bez pośrednictwa CDP (Blizzard działa wespół z Activision – a ten współpracuje z LEM-em, a Bio Ware zostało kupione przez EA). Przypomnę, że EA wydało pod koniec zeszłego roku znakomity cRPG pt. Dragon Age: Origins, a niedawno drugą część świetnego Mass Effect. Activision/Blizzard wydał z kolei Modern Warfare 2, który sprzedawał się jak świeże bułeczki z gratisową skrzynką piwa (tutaj i tak nie wydałby raczej tego CDP, bo serię CoD od początku wydaje LEM). Warto nadmienić, że Bio Ware to jedna z najbardziej zasłużonych ekip tworzących cRPG (m.in. saga BG, saga NWN, Jade Empire, KOTOR, ME, DAO). Blizzard to seria Diablo, seria Starcraft, seria Warcraft. CDP stracił więc podstawy swojej niegdysiejszej potęgi.
Na koniec o tych instalacjach, zabezpieczeniach, steamie – otóż Dragon Age jest dostępny do kupienia via sklepy tradycyjne, internetowe, steam oraz, po zakupieniu klucza aktywacyjnego, można grę ściągnąć ze strony EA. Instalacja przebiega w miarę szybko (jak na takiego kolosa) i sprawnie i nie wymaga w żadnym momencie posiadania dostępu do Internetu. Jeśli chcemy założyć swój sieciowy profil i aktualizować achiv’y oraz zamieszczać screeny i dodawać kolejne postaci, to możemy – nie musimy, to zrobić. Jest to proste, podobnie jak dodawanie DLC. O Dragon Age napisze zresztą niebawem dłuższy tekst , bo, w mojej ocenie, to jeden z najlepszych cRPG ostatnich lat. Tutaj podaje tę grę jako przykład polityki user friendly – pod każdym względem.
A wojna totalna… cóż, skończyła się dla mnie na drugich odwiedzinach średniowiecza. Empire usunąłem z dysku, a pudełko z płytą zalega w jakimś ciemnym kącie. A szkoda…
Reklama:
Kup nasz produkt, a gwarantujemy, że osiwiejesz przy instalacji, popadniesz w depresję podczas rozgrywki, a na pewno dostaniesz obłędu uświadamiając sobie ile kasy od ciebie wyrwaliśmy!
Yarrsung



mar 06, 2010 @ 23:25:40
Eee tam. Aby osiwieć przy instalacji trzeba najpierw ją rozpocząć. A to już niedługo może nie być takie proste!
http://forum.gram.pl/upl/forum/2010_07/20100217113701.jpg
mar 21, 2010 @ 15:33:40
Czyli, krótko mówiąc, ciąg dalszy notorycznego pokazywania do graczy środkowego palucha i nastawienie na kasę…
Zaskoczyło mnie to, co napisałeś. O grze. O jej ocenie właściwie. Jak ktoś mógł dać tak dobrą przy niskim SI? Toż to całą rozrywkę psuje!
Niechaj żyje pęd (i popęd) pieniądza… ;/